1. Instagramowe odkrycia- imtheminibeast- właścicielka niesamowitego ciała, ćwicząca siłowo. Można u niej znaleźć niestandardowe ćwiczenia i dużo motywacji.
2. Blog Qimmah Russo- czarnoskórej piękności, widać ogromny wkład pracy nad ciałem!
3. Jak przygotować się do półmaratonu- od Panny Anny, jestem w trakcie czytania wskazówek doświadczonych biegaczy i ten blog bardzo przypadł mi do gustu.
Lepiej późno niż wcale- w końcu się obudziłam i zauważyłam, że coś ze mną nie tak. Pierwszy raz w życiu mam ten problem- jem słodycze odkąd dostałam wakacyjną pracę w sklepie. Na początku było dość skromnie- jeden lód co kilka dni, potem jeden dziennie, a pod koniec były już 2,3. Nie mogłam wytrzymać bez dziennej dawki słodyczy i czułam, że to coś ,,co mi się należy" za ciężkie treningi i noszenie skrzynek z piwami- tak wiem, wytłumaczenie idiotyczne bo przecież:
you can't out-train a bad diet.
Ciężko było się oprzeć bułkom, które pachniały jak cholera, gdy się je piekło, albo pączkom przyjeżdżającym co 2 dni prosto z piekarni. Wykładanie Milki z Oreo było torturą tak jak patrzenie na cały magazyn wypełniony słodyczami. To powoli stawało się chore- moje myśli krążyły cały czas wokół słodkości, a ich jedynym zaspokojeniem była oczywiście konsumpcja. Próbowałam się usprawiedliwiać, że pewnie mi czegoś brakuje i organizm się tego domaga- bzdura, jedynej rzeczy, której mi brakuje to uzależnienia, do którego sama się doprowadziłam. Na szczęście rok akademicki zbliża się wielkimi krokami, więc mówię słodkościom i gotowemu jedzeniu arrivederci, i wyruszam w poszukiwanie pojemniczków na jedzenie.
Żeby nie zaczynać od jutra jak dupa wołowa, pierwszy dzień bez słodyczy już za mną. Nie będę stopniowo zmniejszać ilości słodyczy, bo to bez sensu- od razu zero, koniec i kropka. Dooobrze wiem, że od jednego ciasta, czekolady czy cukierka nic mi się nie stanie, ale w moim przypadku taka jedna przyjemność powoduje niekończący się ciąg- niczym domino.
Wiem, że teraz będzie ciężko, ale muszę dać radę. Ten wpis będzie idealną motywacją a gdy będę czuła że nie mogę się powstrzymać przed zjedzeniem czegoś słodkiego, z pewnością tutaj zajrzę.
Oczywiście nie obędzie się też bez konfliktu wewnętrznego więc, oto kilka rzeczy które warto sobie wtedy przypomnieć.
1) Co mi da ten kawałek czekolady?
Czy jego zjedzenie przyniesie mi jakąkolwiek korzyść? Nie- batonik to dodatkowy wydatek i sekunda przyjemności. Nie ma żadnych wartości odżywczych przynoszących korzyść naszemu organizmowi. Na pewno na jednym kawałku się nie skończy, lecz na całej tabliczce, która sprawi że poczuję się jeszcze gorzej.
2) Czy moje treningi są tego warte?
Czy na prawdę dojeżdżanie na siłownię autobusem i siedzenie tam 1,5 h jest warte jednej tabliczki czekolady? Jak to się dzieje, że mogę podnieść sztangę cięższą ode mnie, a batonikowi nie potrafię się oprzeć?
3) Wizualizacja swojej sylwetki, którą chcemy osiągnąć
To działa cuda, również podczas treningów. Uświadamiam sobie wtedy, że jeszcze trochę drogi przede mną i że każde odstępstwo to dodatkowe utrudnienia na drodze do mety, którą umyślnie od siebie oddalam.
Dzisiaj po raz pierwszy od kilku miesięcy wygrałam z własnymi myślami, właśnie dzięki tym punktom, ale czasami będzie ciężko i co wtedy? Będę sięgać po przekąskę, oto kilka pomysłów, które sprawdzały się u mnie przed cukrowym szałem:
- migdały
- mandarynki
- pomelo
- marchew
- granat
- białko + owoce
Mam nadzieję, że mi się uda. Zaopatrzyłam się już w zdrowe zamienniki słodyczy i zamierzam wytrwać w moim postanowieniu bardzo długo!
Zostawiam was z nowym filmikiem od CT Fletchera KLIK.
Kolejny tydzień z kolejną porcją linków. Trochę się już ich nazbierało, aż nie wiedziałam z czego wybierać!
1. Instagramowe znaleziska- profil Suzanne Svanevik. Niesamowita nastolatka, która jest silniejsza niż niejeden facet!
2. Zmiksowani.pl- świetna strona, która zawsze jest pomocna w momencie gdy nie mam pomysłu na obiad. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę jakie danie, bądź składniki nas interesują a dostaniemy wiele różnorodnych przepisów.
3. Owsiankowe wariacje- jeżeli dla odmiany chcecie spróbować innej owsianki warto zajrzeć do Beautiful Mess. Mi szczególnie przypadła do gustu pumpkin spice.
8. Frank Medrano- po prostu superhuman, zobaczcie co niesamowitego można zrobić z ciałem!
Muzyczne odkrycie- Pional- Into A Trap, to jest prawdziwe arcydzieło
FAAROW- Say my name- ciekawe pop electro prosto z Somalii opublikowane przez Noisey, czyli muzyczny kanał, który powinien znać każdy szanujący się hipster.
Chciałabym na moim blogu zapoczątkować cykl z inspiracjami, który będzie pojawiał się co środę. Na komputerze spędzam strasznie dużo czasu (jestem okropnym no lifem, nie mam znajomych- serio) więc zakładki w przeglądarce mam wypchane ciekawymi stronami, muzyką i wszystkim co tylko można znaleźć w internecie. Z chęcią się z Wami będę z nimi dzielić, mimo że to pewnie tylko 1/1000 tego co odkopałam w internetach.
1. Instagramowe znaleziska- profil Alexandry Bring i Linn Lowes, nie mogę oderwać od nich oczu, obie niesamowicie piękne, że wyglądają jak z obrazka. Duużo do oglądania!
2. Metamorfoza Cury Karoliny- ,,skromne before & after''- według mnie super robota, na pewno nie skromna, zmiana nie tylko na wadze, ale również w image'u. Bardzo inspirujące!
3. Impruvism- chyba jedyna taka strona (?!) z bardzo racjonalnym podejściem do odżywiania, makroskładników i ćwiczeń. Dużo obalonych mitów i badań, istna kopalnia wiedzy i poradnia dla zdesperowanych fit maniaków.
4. Pinczek- nowo odkryty przeze mnie blog o produktywności, minimalizmie i organizacji, okraszony fajnymi, prostymi obrazkami.
5. Barbell Kitchen- polska strona z przepisami od miłośników crossfitu i paleo, zdrowe, łatwe i szybkie przepisy + świetne zdjęcia. (Dzisiaj do obiadu zamiast pieprzu użyłam soli, więc chyba się domyślacie co to za ból być ułomnym kucharzem [*])
6. Gym and motivation- niebanalne motywacyjne teksty nie tylko z siłowni i to z tumblr, co się rzadko zdarza.
7. Bloglovin'- żałuję, że wcześniej nie zdecydowałam się na korzystanie z tej platformy, polecam każdemu miłośnikowi blogowania- wszystkie Twoje ulubione witryny będą w jednym miejscu i zaoszczędzisz dużo czasu.
Jakiś czas temu, podasz przeszukiwania youtube'a wzdłuż i wszerz trafiłam na ciekawy kanał OdwazSieZycPL. Do tej pory zdążyłam już nawet kilkanaście razy obejrzeć niektóre filmiki. Czasami zdarza mi się, że nie mam na nic ochoty poza siedzeniem na kanapie i jedzeniem ciastek (rzadko, ale jednak) i właśnie wtedy włączam sobie CT Fletchera, bo nic innego na mnie nie działa. Nie przekonują mnie żadne hasła płynące z innych blogów, tumblr'ów czy pinterest'ów. Tylko mocne słowa są w stanie mnie zmotywować do działania.
A oto moje kilka ulubionych filmików
Filmik zdecydowanie nr 1, obejrzany kilkanaście razy tak, że znam już go na pamięć.
Seria kończy się, kiedy nie możesz zrobić ani jednego fucking powtórzenia więcej, jasne?
Wy przetrenowani motherfuckers sprawiacie, że chce mi się rzygać. Nie ma czegoś takiego jak przetrenowanie, to mit stworzony przez motherfuckers, którzy cały dzień siedzą na dupie, gapią się w fucking telewizor jedząc ciasteczka, siedzą w brudnych gaciach i gadają głupoty.
O, boję się, że się przetrenuję, BOISZ SIĘ DZIAŁAĆ motherfucker!
Filmik skierowany głównie do hejterów, którzy krytykują CT Fletchera za złą technikę.
Robił bym to gówno ,,prawidłowo'' jakbym chciał motherfucker a nie robię tego ,,prawidłowo" bo nie chcę!
Trochę o samym CT Fletcherze i o tym jak stał się tym kim teraz jest
W dzisiejszych czasach nikt nie chce na prawdę ciężko pracować... Każdy chce najprostszych metod: kaloryfer w 20 minut, to w 10 minut, tamto w 10 minut. FUCK THAT! Przyjdź na siłownię, pracuj i zasłuż na wyniki!
Jeśli widzisz kogoś ze świetnie wyrzeźbionym brzuchem, świetnym tyłkiem, zajebistym czymkolwiek, nie zrobił tego w 20 minut. A jeśli mówią ci, że zrobili, to są fucking kłamcami.
Muszę przyznać, że te filmiki zmieniły mocno moje nastawienie do treningów i do osób mówiących mi co mam robić. CT Fletcher to moja ulubiona postać w świecie kulturystyki, która nie owija w bawełnę i potrafi zmotywować. A Wy zgadzacie się z tym co głosi?
Na koniec jeszcze szybkie sprawozdanie z piątkowego treningu : )
odwodzenie nogi w tył na wyciągu dolnym 10x 15kg, 10x 15kg, 10x 15kg
spięcia na skosie 25, 18, 15 wznosy nóg ze zwisu 15, 12, 12
russian twist 15x 10kg, 15x 10kg, 15x 10kg (15 na jedną stronę)
Przysiady gładko poszły, 50 kg już nie sprawia mi takiego problemu jak dawniej. W martwym ciągu nowy personal record! Udało mi się zrobić 80 kg dwa razy! Do treningu odwodzenie nogi w tył na wyciągu dolnym i tak mnie mięśnie pośladków bolą, że ledwo siedzę!