Jestem czekolado-cukro-lodo-oreo-holikiem, pora powiedzieć sobie dość!


Lepiej późno niż wcale- w końcu się obudziłam i zauważyłam, że coś ze mną nie tak. Pierwszy raz w życiu mam ten problem- jem słodycze odkąd dostałam wakacyjną pracę w sklepie. Na początku było dość skromnie- jeden lód co kilka dni, potem jeden dziennie, a pod koniec były już 2,3. Nie mogłam wytrzymać bez dziennej dawki słodyczy i czułam, że to coś ,,co mi się należy" za ciężkie treningi i noszenie skrzynek z piwami- tak wiem, wytłumaczenie idiotyczne bo przecież:

you can't out-train a bad diet.

Ciężko było się oprzeć bułkom, które pachniały jak cholera, gdy się je piekło, albo pączkom przyjeżdżającym co 2 dni prosto z piekarni. Wykładanie Milki z Oreo było torturą tak jak patrzenie na cały magazyn wypełniony słodyczami. To powoli stawało się chore- moje myśli krążyły cały czas wokół słodkości, a ich jedynym zaspokojeniem była oczywiście konsumpcja. Próbowałam się usprawiedliwiać, że pewnie mi czegoś brakuje i organizm się tego domaga- bzdura, jedynej rzeczy, której mi brakuje to uzależnienia, do którego sama się doprowadziłam. Na szczęście rok akademicki zbliża się wielkimi krokami, więc mówię słodkościom i gotowemu jedzeniu arrivederci, i wyruszam w poszukiwanie pojemniczków na jedzenie.


Żeby nie zaczynać od jutra jak dupa wołowa, pierwszy dzień bez słodyczy już za mną. Nie będę stopniowo zmniejszać ilości słodyczy, bo to bez sensu- od razu zero, koniec i kropka. Dooobrze wiem, że od jednego ciasta, czekolady czy cukierka nic mi się nie stanie, ale w moim przypadku taka jedna przyjemność powoduje niekończący się ciąg- niczym domino. 

Wiem, że teraz będzie ciężko, ale muszę dać radę. Ten wpis będzie idealną motywacją a gdy będę czuła że nie mogę się powstrzymać przed zjedzeniem czegoś słodkiego, z pewnością tutaj zajrzę. 

Oczywiście nie obędzie się też bez konfliktu wewnętrznego więc, oto kilka rzeczy które warto sobie wtedy przypomnieć. 

1) Co mi da ten kawałek czekolady?

Czy jego zjedzenie  przyniesie mi jakąkolwiek korzyść? Nie- batonik to dodatkowy wydatek i sekunda przyjemności. Nie ma żadnych wartości odżywczych przynoszących korzyść naszemu organizmowi. Na pewno na jednym kawałku się nie skończy, lecz na całej tabliczce, która sprawi że poczuję się jeszcze gorzej.

2) Czy moje treningi są tego warte?

Czy na prawdę dojeżdżanie na siłownię autobusem i siedzenie tam 1,5 h jest warte jednej tabliczki czekolady? Jak to się dzieje, że mogę podnieść sztangę cięższą ode mnie, a batonikowi nie potrafię się oprzeć?

3) Wizualizacja swojej sylwetki, którą chcemy osiągnąć

To działa cuda, również podczas treningów. Uświadamiam sobie wtedy, że jeszcze trochę drogi przede mną i że każde odstępstwo to dodatkowe utrudnienia na drodze do mety, którą umyślnie od siebie oddalam. 

Dzisiaj po raz pierwszy od kilku miesięcy wygrałam z własnymi myślami, właśnie dzięki tym punktom, ale czasami będzie ciężko i co wtedy? Będę sięgać po przekąskę, oto kilka pomysłów, które sprawdzały się u mnie przed cukrowym szałem:

- migdały
- mandarynki
- pomelo
- marchew
- granat
- białko + owoce

Mam nadzieję, że mi się uda. Zaopatrzyłam się już w zdrowe zamienniki słodyczy i zamierzam wytrwać w moim postanowieniu bardzo długo!

Zostawiam was z nowym filmikiem od CT Fletchera KLIK.

19 komentarze:

Hikki at: 23 września 2013 18:13 pisze...

Miałam tak samo, ale powiedziałam sobie dość :) Tobie też życzę powodzenia.

Sylwia Amsyl at: 23 września 2013 19:30 pisze...

Też mam dzień za sobą. Wakacje rujnują czasem nasze nawyki żywieniowe. Powodzenia :)

Kala at: 23 września 2013 19:35 pisze...

Jestem w podobnej sytuacji. Nie jadłam słodyczy przez 8 miesięcy, aż pojechałam na wakacje do Turcji. WIadomo, że jak tam byłam to chciałam spróbować wszystkiego, w tym także słodyczy tureckich) Wszystko mi się w głowie pomieszało i teraz codziennie ciągnie mnie do słodkiego :/ Pozdrawiam

setterka at: 23 września 2013 19:58 pisze...

To chyba najgorsze jak nachodzi taka chwila ''ciągoty'' do słodyczy. A i jeszcze reklamy też robią swoje.
Ale ważne jest aby się im oprzeć,jestem z Tobą:)

wonka080 at: 23 września 2013 20:15 pisze...

Ojojoj.... Najgorsza moja bolączka to słodycze. Przecież to takie słodziutkie, pyszniutkie, mmmm, ale za 5 minut już się nawet nie pamięta, że to się jadło. Ale ciągnie jak cholera :/ Nawet myślałam, czy może jeden dzień na zjedzenie czegoś słodkiego to nie byłoby dobre rozwiązanie. Im więcej się o tym myśli, tym gorzej.. No nic, zdrowe przekąski i do dzieła! :D

Dominika at: 23 września 2013 20:43 pisze...

Oj ja też uwielbiam słodycze

Alicja FitBody at: 23 września 2013 21:00 pisze...

zawsze kiedy mam ochote na cos slodkiego zjadam jablko :), na mnie dziala :D

Magda BodyAttack at: 23 września 2013 21:58 pisze...

Ja mam tak z muesli. No po prostu nie mogę przestać! ;) A wiem, ze to sam cukier. Ale co zrobić, jak to takie pyszne ;)

Anonimowy at: 23 września 2013 22:29 pisze...

U mnie także się nie sprawdza odstawianie czegoś krok po kroczku , muszę to zrobić odrazu bo inaczej jest kiepsko xD
Ogólnie nie lubie słodkości ale czasami jak zacznę to trudno się opanować ;P

Paryska88 at: 23 września 2013 22:58 pisze...

Rozśmieszyłaś mnie z tą dupą wołową :] Skąd ja to znam :))
Ja też u siebie zauważyłam ostatnio jakiś dziwny pociąg do słodyczy i... tłustych wędlin. Czuję się z tym fatalnie, dlatego również staram się wyrzucić ten nawyk...
Powodzenia w Twoich postanowieniach:)

Agnes J. at: 23 września 2013 23:52 pisze...

Oł jee:D przechodzisz na dobrą stronę mocy!! :P Witaj w klubie;-) ja już 7 miechów bez słodyczy i żyje! Ludzie mi piszą- masz obsesje bo zdrowo jesz, nie można tak nie jeść bo raz na jakiś czas nic się nie stanie- kurcze no...:-) ale ja nie mam ochoty i jestem z tego dumna!! Odwyk był trudny przez pierwsze 2 tygodnie- dało się i czuje się lepiej niż wszyscy ci co raz na jakiś czas się skuszą- bo przecież nic się nie stanie? Czyżby? ;P
Piecz sobie czasem ciasta- marchewkowe, fasolowe lub owsiane- bez mąki, cukru, masła- są świetne i zarąbiaszczo smakują!! Życie bez słodyczy może mieć słodki smak- serio! :D

Klaudia Pakuje at: 24 września 2013 05:12 pisze...

Dziękuję wszystkim za komentarze! Od razu lepiej się czuję.
Właśnie widziałam u Ciebie Agnes fajne ciasto więc jak tylko będę mieć czas to sobie je zrobię : )

wonka080 at: 24 września 2013 10:24 pisze...

Ależ pozytywny komentarz! Od razu słodkości mi zbrzydły! :D

Milie P. at: 24 września 2013 10:24 pisze...

oo, pierwsze dni są najgorsze-ja kiedy przeszłam z dnia na dzień na niskowęglowodanową (czyli oprócz słodyczy odrzuciłam pieczywo etc) chodziłam prawie po ścianach z nerwów, ciągle byłam nerwowa i nie mogłam się najeść - niby byłam pełna, ale ciągle czułam niedosyt przez brak cukru.
ale po kilku dniach jest już lepiej a po dwóch tygodniach czujesz się świetnie!

wonka080 at: 24 września 2013 10:28 pisze...

Kochana, ja jeszcze chciałam Ci podziękować za ten post. Jesteś wzorem i inspiracją dla wielu czytelników (w tym też dla mnie), a mimo wszystko pokazujesz, że każdy może mieć chwile załamania i wątpliwości, bo jesteśmy tylko ludźmi! Ale najważniejsze to się nie poddawać i wygrać walkę z pokusami :) Trzymam za Ciebie kciuki! :*

sprobuję jeszcze raz at: 24 września 2013 15:40 pisze...

Też jestem uzależniona od słodkości (jezcze od piwa niestety) . I tak jak u Ciebie rozkręca się powolutku na zasadzie jeden raz nie zaszkodzi a potem pochłaniam takie ilości słodyczy że nie jestem w stanie tego ogarnąć... :(
Nie zazdroszczę Ci pracy wśród tych pyszności , mi udaje się wygrać tą walkę tylko jeżeli odpowiednie półki sklepowe omijam szerokim łukiem!

Marie at: 25 września 2013 08:04 pisze...

Niestety, cukier uzaleznia. Taka przykra prawda i chyba wiekszosc z nas jej doswiadczyla. Mnie do slodyczy na szczescie obecnie nie ciagnie, zastepuje je owocami. A jezeli mysl o czekoladzie za bardzo zaprzata mi umysl blenduje awokado, banana lub sliwki z kakao :)

pozdrawiam

Karolina Kołodziej at: 26 września 2013 19:35 pisze...

Ja staram się nie jeść słodyczy. Nie mam jakiegoś większego parcia na pączki czy inne słodkie bułki. Ale niestety otwarte pudełko OREO robi swoje. Kiedy już wezmę do ręki- na jednym się nie skończy... Pochłonę kilka... I wtedy mam własnie takie same myśli jak Ty. Tylko ja raczej myślę o tym, że tak się staram przygotowując moją dietę, tak jej przestrzegam, tyle na nią wydaję, a tutaj zaprzepaszczam to słodyczami...

Anonimowy at: 27 listopada 2013 12:41 pisze...

Eh ja tez...Ale walczę z nałogiem Anonimowego Cukroholika. Ostatnio zrobiłam sobie listę czynności i rzeczy, które dają mi podobną przyjemność jak słodycze. Uczę się odwracać uwagę od słodyczy ;) Od 3 tygodni wspomagam się niemieckim koncentratem z glukozą, witaminami i czerwoną herbatą DrSlym. Pomaga przy wahaniach cukru we krwi. Dzięki temu rzadziej rzucam się na słodycze. Oby tak dalej, pora schudnąć, bo same ćwiczenia przy opychaniu się słodyczami niewiele dają.

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.