Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty

Jestem czekolado-cukro-lodo-oreo-holikiem, pora powiedzieć sobie dość!


Lepiej późno niż wcale- w końcu się obudziłam i zauważyłam, że coś ze mną nie tak. Pierwszy raz w życiu mam ten problem- jem słodycze odkąd dostałam wakacyjną pracę w sklepie. Na początku było dość skromnie- jeden lód co kilka dni, potem jeden dziennie, a pod koniec były już 2,3. Nie mogłam wytrzymać bez dziennej dawki słodyczy i czułam, że to coś ,,co mi się należy" za ciężkie treningi i noszenie skrzynek z piwami- tak wiem, wytłumaczenie idiotyczne bo przecież:

you can't out-train a bad diet.

Ciężko było się oprzeć bułkom, które pachniały jak cholera, gdy się je piekło, albo pączkom przyjeżdżającym co 2 dni prosto z piekarni. Wykładanie Milki z Oreo było torturą tak jak patrzenie na cały magazyn wypełniony słodyczami. To powoli stawało się chore- moje myśli krążyły cały czas wokół słodkości, a ich jedynym zaspokojeniem była oczywiście konsumpcja. Próbowałam się usprawiedliwiać, że pewnie mi czegoś brakuje i organizm się tego domaga- bzdura, jedynej rzeczy, której mi brakuje to uzależnienia, do którego sama się doprowadziłam. Na szczęście rok akademicki zbliża się wielkimi krokami, więc mówię słodkościom i gotowemu jedzeniu arrivederci, i wyruszam w poszukiwanie pojemniczków na jedzenie.


Żeby nie zaczynać od jutra jak dupa wołowa, pierwszy dzień bez słodyczy już za mną. Nie będę stopniowo zmniejszać ilości słodyczy, bo to bez sensu- od razu zero, koniec i kropka. Dooobrze wiem, że od jednego ciasta, czekolady czy cukierka nic mi się nie stanie, ale w moim przypadku taka jedna przyjemność powoduje niekończący się ciąg- niczym domino. 

Wiem, że teraz będzie ciężko, ale muszę dać radę. Ten wpis będzie idealną motywacją a gdy będę czuła że nie mogę się powstrzymać przed zjedzeniem czegoś słodkiego, z pewnością tutaj zajrzę. 

Oczywiście nie obędzie się też bez konfliktu wewnętrznego więc, oto kilka rzeczy które warto sobie wtedy przypomnieć. 

1) Co mi da ten kawałek czekolady?

Czy jego zjedzenie  przyniesie mi jakąkolwiek korzyść? Nie- batonik to dodatkowy wydatek i sekunda przyjemności. Nie ma żadnych wartości odżywczych przynoszących korzyść naszemu organizmowi. Na pewno na jednym kawałku się nie skończy, lecz na całej tabliczce, która sprawi że poczuję się jeszcze gorzej.

2) Czy moje treningi są tego warte?

Czy na prawdę dojeżdżanie na siłownię autobusem i siedzenie tam 1,5 h jest warte jednej tabliczki czekolady? Jak to się dzieje, że mogę podnieść sztangę cięższą ode mnie, a batonikowi nie potrafię się oprzeć?

3) Wizualizacja swojej sylwetki, którą chcemy osiągnąć

To działa cuda, również podczas treningów. Uświadamiam sobie wtedy, że jeszcze trochę drogi przede mną i że każde odstępstwo to dodatkowe utrudnienia na drodze do mety, którą umyślnie od siebie oddalam. 

Dzisiaj po raz pierwszy od kilku miesięcy wygrałam z własnymi myślami, właśnie dzięki tym punktom, ale czasami będzie ciężko i co wtedy? Będę sięgać po przekąskę, oto kilka pomysłów, które sprawdzały się u mnie przed cukrowym szałem:

- migdały
- mandarynki
- pomelo
- marchew
- granat
- białko + owoce

Mam nadzieję, że mi się uda. Zaopatrzyłam się już w zdrowe zamienniki słodyczy i zamierzam wytrwać w moim postanowieniu bardzo długo!

Zostawiam was z nowym filmikiem od CT Fletchera KLIK.

Czytaj więcej »

Klata/plecy- nowy trening

Tak jak zapowiadałam kilka postów temu, wprowadziłam zmiany w swoim treningu: będę robić split z podziałem na klatkę piersiową+ plecy, ramiona+biceps+triceps, nogi+brzuch. W dni wolne/po treningu zamierzam robić tak jak teraz interwały, lub aeroby. Za mną już pierwszy trening klata/ plecy i wyglądał on tak:

wyciskanie leżąc: 12x gryf, 12x 20kg, 12x 20kg, 8x 25kg, 8x 25kg (+gryf 20kg)
wyciskanie hantli skos: 12x 8kg, 12x 10kg, 12x 10kg, 12x 10kg (na rękę)
rozpiętki: 10x 40kg, 10x 4kg, 10x 6kg, 8x 6kg (na rękę)
wiosło w opadzie: 12x 10kg, 12x 20kg, 12x 20kg, 10x 25 kg, 10x 25kg (+gryf 15kg)
ściąganie drążka: 15x 25kg, 12x 35kg, 12x 35kg, 12x 35kg
przyciąganie klamer wyciągu dolnego: 15x 25kg, 12x 35kg, 12x 35kg, 10x 35kg

+ 15 minut biegu 12km/h

Trening był dosyć krótki, robiony superseriami: na przemian ćwiczenie na klatkę i plecy. Wszystko zajęło mi jakąś godzinę. Pierwsze przemyślenie po zakończeniu to: j a k  j a  n i e n a w i d z ę rozpiętek, za to pierwszy raz w życiu robiłam przyciąganie klamer wyciągu dolnego i dzisiaj czuję mocny ból plerów.
Jak widzicie zwiększyłam ilość powtórzeń i zmniejszyłam trochę ciężar, bo staram się bardziej skupić na napięciu, dzięki czemu serie trwają dłużej i mięśnie są bardziej naprężone. 

Okazało się, że na mojej siłowni działa już tylko jedna bieżnia na trzy, które się tam znajdują : ) Akurat zepsuły się wszystkie te, które miały możliwość regulowania nachylenia podłoża. To mnie tak zaczęło irytować, że zastanawiam się nad zmianą siłowni. 

Podoba mi się ten trening i na pewno nic już w nim nie będę zmieniać. Jeszcze tylko muszę sobie ustalić barki, biceps triceps i będzie ładny komplet, bo trening nóg zostaje taki sam jak był. Może w przyszłości jak zmienię siłownię to dam klasyczny martwy ciąg na plecy, a na prostych nogach zamienię na wypychanie nóg na suwnicy, do której teraz nie mam dostępu. 

W końcu dorwałam się do lepszego aparatu niż ten w telefonie i mam kilka zdjęć : )


Zdecydowanie n a j  l e p s z y szejk ever!


Pieczona kaczka robiona na szybko z zieleniną


Mój Tytus ładnie pozuje

Czytaj więcej »

Wypróbowane przeze mnie odżywki białkowe

Odkąd intensywnie ćwiczę zdążyłam już przetestować kilka opakowań odżywek białkowych. Jedne były pochłaniane przeze mnie w dużej ilości a inne lądowały w koszu. To nauczyło mnie, że nie warto przepłacać i kupować białka w dużych ilościach. Ostatni mój wybór padł na białko KFD WPC i myślę, że ta firma zagości na dłużej w mojej szafce.

Oto kilka pozycji z którymi chciałabym się z Wami podzielić. Jeżeli sami trafiliście na białko, którego nie mogliście przełknąć ub na warte polecenia to na prawdę byłabym wdzięczna za komentarz. 

Sfd Wpc protein plus



Smak: wanilia- pierwszy szejk był do zniesienia, kolejne już nie. Smak tak paskudny, że zarówno z mlekiem jak i z wodą nie mogłam go przełknąć. Nigdy więcej wanilii! Zdatne do wypicia jedynie z bananem, kakao i mlekiem.1/5.

Rozpuszczalność- średnia, trochę piany i grudek zawsze zostawało. 3/5

Olimp Whey Protein Complex 100%



Smak: ice coffee- pyszny! Może nie kawowy ale raczej ciasteczkowy. Zarówno z wodą jak i z mlekiem białko bardzo dobre. W przyszłości może jeszcze kupię. 4/5

Smak: truskawka- paskudne! Nie dało się z niczym tego przełknąć. Szejk był tak jakby ,,gazowany". Połowa opakowania wylądowała w kuble. 1/5

Rozpuszczalność- świetna, wystarczył widelec. Zero grudek i piany. 5/5

Trec Whey Pump X-Treme



Smak: ciasteczka- jak tylko spróbowałam tego białka to zrobiło mi się niedobrze, bez wahania daję 1/5. Smaku nie uratowała nawet mieszanka owocowo-kakaowa. Oczywiście połowa opakowania nie zużyta.

Rozpuszczalność- dobra, brak grudek i trochę piany 4/5

Trec Whey 100



Smak: czekolada- wiśnia- pierwszy raz żałowałam, że białko mi się skończyło, czuć w smaku zarówno czekoladę jak i wiśnię, idealnie nadawało się do placków białkowych, lub do deserów. Na pewno jeszcze się na nie skuszę 5/5

Rozpuszczalność: świetna, brak grudek i piany 5/5

Hi Tec Whey C-6



Smak: czekolada- z pewnością nie smakuje jak czekolada, jest paskudne, do wypicia z ogromną ilością kakao i mleka. 1/5

Rozpuszczalność: beznadziejna, dużo grudek i masa piany. 1/5

Hi Tec Protein 100


Smak: truskawka, bardzo dobre białko. Smakowało jak mleczko truskawkowe w kartoniku. 5/5

Rozpuszczalność- nie wiem, próbowałam jedynie na siłowni. 

KFD 100 % WPC 80



Smak: kaktus- pierwszy raz zdecydowałam się na jakiś oryginalny smak i nie żałuję! Białko bardzo dobre, z wodą smakuje jak mleczny owocowy szejk. Nie jest bardzo słodki- idealny w smaku. Na pewno zdecyduję się na jakieś inne białko KFD. 5/5

Rozpuszczalność- bardzo dobra, brak piany i grudek 5/5

Fitness Authority Whey Protein




Smak: czekolada, skusiła mnie marka, ale teraz już wiem że strasznie przepłaciłam. Białko zdecydowanie za słodkie, ale za to świetnie nadawało się do deserów. Nie kupię ponownie. 3/5

Rozpuszczalność: dobra, brak piany ale za to trochę grudek 3/5


Czytaj więcej »

Gorszy dzień na siłowni+nabiał sprawcą mojego cellulitu?

Od blisko 2 miesięcy jem ponad 400 gram nabiału dziennie. Czasami zdarza się że mniej a czasem nawet więcej. Powróciłam do jedzenia nabiału z powodu moich problemów żołądkowych po spożyciu jajek. Nie mogę zjeść nawet jednego, bo kończy się to kilkugodzinnym bólem brzucha. Nie mam czasu ani chęci do gotowania więc nabiał jest całkiem dobrym uzupełnienie dziennego zapotrzebowania na białko, lecz z czasem zauważyłam niepokojące zmiany: cera się pogorszyła, a na górnej części ud z powrotem pojawił się cellulit, który zniknął całkowicie kilka miesięcy temu gdy zaczęłam ćwiczyć! Bardzo mi się to nie podoba i jako głównego sprawcę obstawiam właśnie nabiał. Postanawiam go ograniczyć do maksimum 200 gram, a jak to nie pomoże, to znowu całkiem zostanie wyeliminowany z diety.

Czasem każdy ma gorszy dzień, mój akurat wypadł dzisiaj. Szczerze mówiąc nie miałam ani trochę ochoty jechać na siłownię i w pewnym momencie myślałam, że zawrócę. Kilka dni wstawania o 5 pod rząd potrafi nieźle dać w kość. Jak jeszcze się doda do tego zapiepszanie przez 8 godzin, to chęć robienia czegokolwiek znika i tracisz dzień na oglądaniu seriali, ale na szczęście już niedługo to się z kończy jak tylko wrócę na uczelnię. Na prawdę, nigdy tak bardzo nie chciało mi się wrócić do nauki jak teraz. 


Dzisiaj w zasadzie nie zrobiłam żadnego progresu, przysiad i mc identycznie jak ostatnio. W wykrokach nawet zrobiłam regres. Zamiast wznosów nóg ze zwisu dałam wznosy tułowia z opadu po których tak śmiesznie bolał mnie prostownik, który musi być widocznie bardzo słaby. 

przysiad 10x gryf (20kg), 8x20kg, 8x 20kg, 8x 30kg, 8x30kg, (+gryf 20kg)
martwy ciąg na prostych nogach 10x 20kg, 10x 40kg, 8x 45kg, 8x 50kg, 2x 60kg (+gryf 20kg)
wykroki chodzone 10x 16kg, 8x 24kg, 8x 24kg, 10x 24kg
wspięcia na palce 10x 50kg, 10x 50kg, 10x 50kg (+gryf 20kg)
odwodzenie nogi w tył na wyciągu dolnym 10x 15kg, 10x 15kg, 10x 15kg
spięcia na skosie 25, 18, 15
wznosy z opadu 15, 15, 15
russian twist 15x 10kg, 15x 10kg, 15x 10kg (15 na jedną stronę)

W poniedziałek za to nie było tak źle. Trening poszedł gładko. W push pressie czuję wzrost siły, bo głowa już mi nie wybucha przy tym 7 powtórzeniu. 

wyciskanie leżąc 10xgryf (20kg), 10x 10kg, 8x 15kg, 8x 15kg, 8x 15kg (+gryf 20kg)
  • wiosło w opadzie 10x 10kg, 8x 20kg, 8x 20kg, 8x 20kg (+gryf 15kg)
  • wyciskanie skos 10x 8kg, 10x 12kg, 10x 12kg, 10x 12kg (na rękę)
  • ściąganie drążka do klatki 15x 25kg, 10x 35kg, 10x 35kg, 10x 35kg
  • push press 10x gryf (20 kg), 8x 10kg, 8x 10kg, 7x 15kg, 7x 15kg (+gryf 20kg)
  • uginanie z supinacją 10x 6kg, 12x 6kg, 8x 8kg, 6x 8kg (na rękę)
  • pompki odwrotne 14,14, 14, 14

Po tym treningu poszłam jeszcze na bieżnię za którą trochę zatęskniłam i przypomniało mi się jak to fajnie jest dać sobie jeszcze wycisk po siłowym. Biegłam 12 km/h przez 10 minut i jak zeszłam to mi aż cały świat zawirował. Na pewno z powrotem dodam bieżnię po treningu. 

Nowe legginsy Adidasa : )
Moje ukochane legginsy z H&M

Drugi raz w życiu jadłam dzisiaj kazszę jaglaną.Dodałam do niej serek wiejski, cynamon i maliny. Takie śniadanko zastąpi mi owsiankę. Jestem takim świetnym kucharzem, że garnek został przypalony na amen.
To cholerstwo jest tak dobre, że mogłabym wypić hektolitry
Nowe u mnie: beta-alanina
Czytaj więcej »

Siłownia, 10km i Nike Lunarglide

Odpoczynkowe tygodnie już za mną więc trzeba znowu brać się do roboty  : D 
Wczoraj uznałam, że wyjdę pobiegać nawet na 30-40 minut, bo ostatnio wieczorami jest troszkę chłodniej jak zachodzi słońce. To była świetna decyzja i udało mi się przebiec 10,5 km : ) Szkoda, że nie sprawdzałam odległości pod koniec, bo bym dobiegła już do tych 11. Oczywiście pierwsze kilometry szły mi najgorzej, w dodatku pies mnie chciał zaatakować więc przez jakieś 4 minuty szłam wystraszona. Końcówka już tempem 5:11 więc całkiem nieźle jak na mnie. Na 10 km było 56 minut więc czas bardzo przeciętny i mogło być lepiej ; p 

Rano szłam na siłownię z myślą, że raczej jestem zmęczona po tym bieganiu i że nie dam z siebie 100 %. Prawdą jest że trochę się opierniczałam, robiłam dłuższe przerwy itd ale progres jest : D 

wyciskanie leżąc 10xgryf (20kg), 10x 10kg, 8x 15kg, 8x 15kg, 8x 15kg (+gryf 20kg)
  • wiosło w opadzie 10x 10kg, 10x 15kg, 10x 20kg, 10x 20kg (+gryf 15kg)
  • wyciskanie skos 10x 8kg, 10x 10kg, 10x 10kg, 10x 12kg (na rękę)
  • ściąganie drążka do klatki 15x 25kg, 10x 35kg, 10x 35kg, 10x 35kg
  • push press 10x gryf (20 kg), 8x 10kg, 8x 10kg, 5x 15kg, 7x 15kg (+gryf 20kg)
  • uginanie z supinacją 8x 6kg, 8x 6kg, 8x 8kg (na rękę)
  • pompki odwrotne 13,12, 12, 12

Ostatnio wpadłam w wir zakupów i zamówiłam sobie nowe buty do biegania- Nike Lunarglide+4. Dlaczego takie? Bo moje lunary +2 służą mi już od dwóch lat i dalej świetnie się spisują, ale są już okropnie zniszczone i wstyd chodzić w dziurawych butach więc zdecydowałam się na nowe.





Kurczak gyros z sosem jogurtowo-ogórkowym

Już do mnie jadą : D
Czytaj więcej »

Dzisiejszy i poprzedni trening na siłowni

W piątek byłam kompletnie zabiegana więc nie miałam ani chwili czasu, żeby zdać relację z treningu. Byłam cholernie zmęczona po czwartkowym przenoszeniu kilku ton, ale tak strasznie chciałam iść na siłownię, że nie dałam rady usiedzieć w domu ; p

przysiad 10x10 kg, 8x20kg, 8x 20kg, 7x 30kg, 6x 30kg, 5x 30kg (+gryf 20kg)
martwy ciąg na prostych nogach 10x 20kg, 8x 40kg, 8x 40kg, 8x 40kg, 4x 50kg (+gryf 20kg)
wykroki chodzone 10x 16kg, 8x 24kg, 8x 24kg, 8x 24kg
wspięcia na palce 10x 40kg, 10x 40kg, 10x 50kg (+gryf 20kg)
spięcia na skosie 25, 20, 14
wznosy nóg ze zwisu 15, 14, 10

    Podczas robienia martwego ciągu coś mi strzeliło (?) w plecach (boże jestem taka stara) i trochę bolało, ale oczywiście minęło po kilku godzinach. 
    Te wykroki prawie mnie zabiły, za każdym razem jak je robię mam taką zadyszkę że się prawie czołgam.
    Podczas wspięć zaczął mnie boleć achilles dlatego musiałam zaprzestać na 3 serii...
    Tak bardzo nienawidzę ćwiczyć brzucha, prawie tak samo tego nie znoszę jak rozpiętek. Niech ktoś to zrobi za mnie błagam! ; p

    Dzisiaj jak wyszłam z domu to miałam ochotę się schować z powrotem do mojej jaskini jak sobie pomyślałam o tym zaduchu na siłowni. NA SZCZĘŚCIE naprawili klimatyzację więc jakoś przeżyłam tę godzinkę.

    wyciskanie leżąc 10xgryf, 10x 10kg, 10x 10kg, 8x 15kg, 8x 15kg (+gryf 20kg)
    • wiosło w opadzie 10x 10kg, 10x 15kg, 10x 15kg, 10x 20kg (+gryf 15kg)
    • wyciskanie skos 10x 8kg, 10x 10kg, 10x 10kg, 10x 10kg (na rękę)
    • ściąganie drążka do klatki 15x 25kg, 10x 35kg, 10x 35kg, 10x 35kg
    • push press 10x 5kg, 8x 10kg, 8x 10kg, 5x 15kg, 5x 15k,g (+gryf 20kg)
    • uginanie sztangi łamanej 10x gryf, 10x gryf, 10x gryf
    • pompki odwrotne 12,10, 7, 10

    Z powodu upałów dzisiaj chyba każdy bał się wychodzić z domu więc na siłowni pustki jeaa! Co mnie zdziwiło to to, że wchodzę na salkę a tam CISZA. Nie gra żaden 4fun tv i żadna inna śmieciowa muzyka. Na prawdę ja kiedyś zwariuję jak usłyszę po raz setny tę marną polską muzykę w stylu Honey i Patrycji Grzeszczak, albo One Direction. Nawet już nauczyłam się tych wszystkich kijowych nazw. Następnym razem zabieram słuchawki, bo w końcu rzucę sztangą niczym oszczepem w te głośniki! 

    A za mną 7 dni odpoczynku od biegania wow : O Szybko minęło i muszę przyznać, że zaczynam mieć z powrotem ochotę na długie wybieganie : D Jednak jak wstaję i czuję te osłabione nogi to myślę, że powinnam poczekać jeszcze parę dni.



    Wyszła mi całkiem smaczna sałatka mimo że jestem inwalidą kuchennym, łosoś z sosem musztardowym
    Czytaj więcej »

    Odpoczynkowy tydzień, dzisiejsza siłownia i przepis na najlepszego łososia na świecie

    Już postanowione, bieganie w tym tygodniu i może nawet w przyszłym odchodzi do lamusa. Nogi są tak zmęczone, że na rowerze dzisiaj wlokłam się jak staa baba. Minimalny progres też mówi sam za siebie a jak myślę o założeniu butów do biegania to mi niedobrze. Już nie pierwszy raz robię taką przerwę i za każdym razem wychodzę na plus. Samej aktywności dziennie mam około 10 godzin więc myślę, że nawet nie musiałabym uprawiać żadnych aerobów a już na pewno robić czegoś co mi nie sprawia przyjemności. 

    Dzisiaj znowu prawie to samo co na ostatnim treningu : < 
    • wyciskanie leżąc 10xgryf, 10x 10kg, 10x 10kg, 8x 15kg, 8x 15kg (+gryf 20kg)
    • wiosło w opadzie 10x 10kg, 10x 15kg, 10x 15kg, 10x 20kg (+gryf 15kg)
    • wyciskanie skos 10x 8kg, 10x 10kg, 9x 10kg, 9x 10kg (na rękę)
    • ściąganie drążka do klatki 15x 25kg, 8x 35kg, 9x 35kg, 10x 35kg
    • push press 10x 5kg, 8x 10kg, 8x 10kg, 5x 15kg, 5x 15k,g (+gryf 20kg)
    • uginanie sztangi łamanej 10x gryf, 10x gryf, 10x gryf
    • pompki odwrotne 12,10, 7, 10
    Na prawdę jedyną potrawą którą potrafię przygotować jest łosoś ze szpinakiem. Jestem tak beznadziejna w kuchni, że N-I-C mi nie wychodzi a łączenie smaków to dla mnie czarna magia. Na szczęście po wielu próbach i błędach znalazłam dla siebie łatwe do przygotowania danie potreningowe.




    Potrzebujemy:
    • szpinak
    • 2 łyżki jogurtu- ja użyłam bałkańskiego
    • pieprz
    • porcja z łososia
    • makaron z pełnego ziarna
    • czosnek
    • cebula
    • suszone pomidory
    Może nie wygląda tak wybornie jak wszystkie inne blogowe przepisy, ale zapewniam, że smakuje wybornie!



    Czytaj więcej »

    Dzisiejszy trening

    Dzisiaj wolne, mentalny odpoczynek od klientów i noszenia skrzynek z piwem a wieczorem World War Z w kinie.

    Wczoraj zrobiłam sobie wycieczkę nadaremno na siłownię, bo zapomniałam, że w niedzielę jest otwarta do 13 tak więc musiałam odrobić trening dzisiaj a wyglądał on tak:
    • przysiad 8x 10kg, 8x 20kg, 8x 20kg, 7x 30kg, 6x 30kg, 5x 30kg (+gryf 20kg)
    • martwy ciąg na prostych nogach 10x 20kg, 10x 30kg, 10x 30kg, 8x 40kg, 8x 40kg, 4x 50kg, 2x 50kg (+gryf 20kg)
    • wykroki chodzone 10x 16kg, 10x 20kg, 10x 20kg, 10x 24kg, 8x 24kg
    • wspięcia na palce 10x 40kg, 10x 40kg, 8x 50kg, 8x 50kg (+gryf 20kg)
    • spięcia na skosie 20, 14, 12
    • russian twist 12x 10kg, 10x 10kg, 10x 10kg
    + 30 minut na rowerze w jedną i drugą stronę na najbardziej hardkorowej przerzutce, żeby nie było zbyt łatwo

    Nie wiem czemu progres w porównaniu z poprzednim treningiem prawie minimalny. Zrobiłam w zasadzie prawie to samo co ostatnio. 

    W martwym ciągu czuję siłę, 70 kg to już całkiem ładny wynik : ) 
    Strasznie ciężko mi się robi wspięcia z takim ciężarem przez ,,kaptury" na plecach, które ostatnio mi trochę urosły. Boli : (
    Wznosów nóg nie mogłam robić przez moje obrzydliwe rany na łokciach, które ciągle się rozwalają. Tak, wywróciłam się na rowerze i wyglądam jakbym miała 10 lat.

    No trudno, może następnym razem będzie lepiej, ale i tak dziwnie się czuję jak widzę mężczyzn, którzy robią te wszystkie ćwiczenia z takim ciężarem jak ja albo nawet z mniejszym ; p I ten ich smutny wzrok jak biorę więcej w przysiadzie hahah.

    Od tego tygodnia już nie ma żartów. Ruszam z powrotem z normalnym jedzeniem, bo właśnie te śmieci w które w siebie ładowałam spowodowały, że jestem trochę osłabiona. Najbardziej mi żal chyba mojej wypłaty, którą poświęcam na jedzenie, bo przecież rodzice nie mogą spełniać wszystkich moich zachcianek i fanaberii... 

    Zamówiłam trochę supli z sfd, już się nie mogę doczekać aż przyjdą aaaaaaaaaaa!!!!

    A teraz trochę zdjęć z dzisiaj i wczoraj : )

    LUBIE SWOJE PLERY!
    Moja ukochana pakernia <3
    Nowy zakup z haema
    ZABIERZCIE JE ODE MNIE BŁAGAM, JESTEM UZALEŻNIONA
    Dzisiejszy smaczny obiadek, szpinak to na prawdę jedyna rzecz która mi wychodzi
    Czytaj więcej »
    Obsługiwane przez usługę Blogger.