Odpoczynkowy tydzień, dzisiejsza siłownia i przepis na najlepszego łososia na świecie

Już postanowione, bieganie w tym tygodniu i może nawet w przyszłym odchodzi do lamusa. Nogi są tak zmęczone, że na rowerze dzisiaj wlokłam się jak staa baba. Minimalny progres też mówi sam za siebie a jak myślę o założeniu butów do biegania to mi niedobrze. Już nie pierwszy raz robię taką przerwę i za każdym razem wychodzę na plus. Samej aktywności dziennie mam około 10 godzin więc myślę, że nawet nie musiałabym uprawiać żadnych aerobów a już na pewno robić czegoś co mi nie sprawia przyjemności. 

Dzisiaj znowu prawie to samo co na ostatnim treningu : < 
  • wyciskanie leżąc 10xgryf, 10x 10kg, 10x 10kg, 8x 15kg, 8x 15kg (+gryf 20kg)
  • wiosło w opadzie 10x 10kg, 10x 15kg, 10x 15kg, 10x 20kg (+gryf 15kg)
  • wyciskanie skos 10x 8kg, 10x 10kg, 9x 10kg, 9x 10kg (na rękę)
  • ściąganie drążka do klatki 15x 25kg, 8x 35kg, 9x 35kg, 10x 35kg
  • push press 10x 5kg, 8x 10kg, 8x 10kg, 5x 15kg, 5x 15k,g (+gryf 20kg)
  • uginanie sztangi łamanej 10x gryf, 10x gryf, 10x gryf
  • pompki odwrotne 12,10, 7, 10
Na prawdę jedyną potrawą którą potrafię przygotować jest łosoś ze szpinakiem. Jestem tak beznadziejna w kuchni, że N-I-C mi nie wychodzi a łączenie smaków to dla mnie czarna magia. Na szczęście po wielu próbach i błędach znalazłam dla siebie łatwe do przygotowania danie potreningowe.




Potrzebujemy:
  • szpinak
  • 2 łyżki jogurtu- ja użyłam bałkańskiego
  • pieprz
  • porcja z łososia
  • makaron z pełnego ziarna
  • czosnek
  • cebula
  • suszone pomidory
Może nie wygląda tak wybornie jak wszystkie inne blogowe przepisy, ale zapewniam, że smakuje wybornie!



11 komentarze:

Robinka at: 23 lipca 2013 14:07 pisze...

Nie ma co ćwiczyć i robić coś na siłę, bo szybko odechce ci się na dobre.

Z przepisu na makaron z chęcią skorzystam. Tym bardziej, że lubię szpinak!

vegan&sport at: 23 lipca 2013 14:12 pisze...

no jasne, że warto odpuścić, chyba od braku treningu gorsze jest przetrenowanie, bo często kończy się jakąś kontuzją i możena stanąć w miejscu na wiele, wiele tygodni.
też lubię szpinak i makaron, jak jeszcze byłam tak jak Ty na bakier z kuchnią to było moje danie popisowe.

Eksperyment-brzuch at: 23 lipca 2013 14:32 pisze...

A ja właśnie zaliczyłam ponad tygodniową przerwę, wróciłam dziś na siłownie i mam taki spadek formy, że aż wierzyć mi się w to nie chce. Bieganie o 1/2 gorzej, serie i ciężary to samo.

Magda BodyAttack at: 23 lipca 2013 17:19 pisze...

A Ty w ogóle robisz dzień regeneracji w tygodniu? Nic dziwnego, że ledwo dajesz radę na rowerku po takim treningu. Pamiętaj, że odpoczynek też jest ważny.

Poza tym biceps imponujący. Ramiona ładnie wyglądają :)

Joanna at: 23 lipca 2013 21:53 pisze...

Wyglada smacznie! Kiedys przygotuję swojemu facetowi. Moze mu posmakuje, mimo, że nie lubi szpinaku. W sumie chyba nigdy go nie próbował :D

Klaudia Pakuje at: 23 lipca 2013 23:23 pisze...

Spoko spoko robię dzień przerwy tylko że póki nie pracowałam taki trening mi odpowiadał. Teraz rzeczywiście potrzebuję trochę więcej odpoczynku.

Nebeskaa at: 26 lipca 2013 13:01 pisze...

ale smacznie wygląda! muszę wypróbować, kocham szpinak :) bardzo fajny blog :) obserwuję ;) Pozdrawiam!

Magda BodyAttack at: 26 lipca 2013 22:37 pisze...

To dobrze :) Ja też miałam mało odpoczynku i już nie daję rady. Trzeba wziąć oddech :)

Wiktoria G at: 27 lipca 2013 16:55 pisze...

Bardzo dobrze, że zrobiłaś sobie przerwę, bo faktycznie to mogłoby się źle skończyć :) A ten makaron to chyba będzie mój jutrzejszy obiad :D

Pozdrawiam serdecznie!
http://wherethemagicstarts.blogspot.com/

Madame Magnifica at: 30 lipca 2013 15:21 pisze...

Wygląda pysznie, spróbuję z pewnością ;)

Bartek Cukier at: 13 sierpnia 2013 16:13 pisze...

Musze spróbować przepisu lecz za szpinakiem nie przepadam ;/

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.