Dzisiejszy post będzie kosmetyczny, lecz powiązany ze sportowym stylem życia : ) Moja pielęgnacja twarzy oraz włosów różni się od tej którą stosowałam kiedyś, ze względu na dużą aktywność fizyczną w tygodniu. Zauważyłam, że przy regularnej pielęgnacji moje włosy jak i skóra po pewnym czasie zaczęły cierpieć, dlatego też jestem zmuszona poświęcać im teraz więcej czasu.
A oto parę rzeczy, które musi znajdować się w mojej kosmetyczce:

Baikal Herbals- olej do włosów- od blisko dwóch lat regularnie stosuję na włosy, w celu ich nawilżenia i nabłyszczenia. Aktualnie stosuję mieszankę łopianowo-ziołową z której jestem bardzo zadowolona. Świetnie chroni włosy podczas treningu- szczególnie w zimie, gdy używam go przed treningiem, minimalizuje otarcia i łamanie końcówek pod kapturem/czapką.

Batiste- suchy szampon- niezbędnik po treningu w celu odświeżenia włosów i nadania im objętości. Używany również w awaryjnych sytuacjach.
Max Factor- wodoodporny eyeliner- bez kreski nad okiem czuję się trochę nieswojo, więc towarzyszy mi również na siłowni. Pot, śnieg lub deszcz nie są w stanie go zmazać!
Garnier BB Krem- do cery jasnej- kupiony za grosze w dyskoncie, sprawdza się u mnie idealnie, nawet podczas interwałów na siłowni. Skóra jest matowa, podkład z niej nie spływa oraz świetnie zakrywa pory.
Pharmaceris Emoliacti- krem mocno nawilżający- w zimie przed każdym biegiem stosuję go na twarz dzięki czemu nie wracam do domu z wysuszoną skórą.

Love2Mix- szampon- łagodny szampon, który możemy stosować do codziennego mycia włosów. Wygładza, nabłyszcza i dobrze czyści włosy pomimo małej ilości detergentów.

Tangle Teezer- nic nie jest w stanie rozczesać moich włosów po bieganiu w mrozie, albo podczas wietrznej pogody oprócz TT. Nie rozstaję się z nim na krok!
Te kilka niezbędników ułatwia mi pielęgnację oraz pozwala czuć się dobrze we własnej skórze. Kilka kosmetyków miałam już nawet więcej niż raz i są moimi must have : )




