Moje formy aktywności oprócz treningu siłowego i ich urozmaicenie

Czasem jest tak, że nie mamy ochoty wyjść z domu nawet po czekoladę do sklepu, już nie mówiąc o zrobieniu zaplanowanego treningu. Jak myślimy o bieganiu to dostajemy mdłości na samą myśl o wysiłku i bólu mięśni. Muszę przyznać, że zdarza mi się to BARDZO rzadko, bo istotne jest dla mnie urozmaicenie treningu, w szczególności aerobowego. Gdy robimy coś 2, 3 razy w tygodniu, z taką samą intensywnością, w tym samym miejscu i tyle samo czasu na to poświęcamy, to nic dziwnego że po kilku tygodniach zamiast biegać, siedzimy przed komputerem oglądając seriale. Bardzo łatwo jest popaść rutynę, nawet jeśli robimy coś co uwielbiamy.

Mój trening siłowy uzupełniam treningami aerobowymi bądź interwałami podczas biegania/jazdy na rowerze/spinningu/marszu 2-3 razy w tygodniu. A oto jak staram się go urozmaicać:

Bieganie

Częste zmiany otoczenia

Mieszkam na wsi więc mam okazję do biegania po różnym podłożu. Najczęściej wybieram ścieżki polne, leśne bądź też szutrowe. Jeżeli nie mam ochoty biegać tam gdzie zwykle to jadę pobiegać w mieście. Zawsze istnieje też opcja powrotu do domu zamiast autobusem to biegnąc.

Zmieniam playlistę przed każdym biegiem

To na prawdę działa! Gdy tego nie robię to muzyka zamiast mnie motywować- zaczyna mnie drażnić. Wystarczy spędzić 5, 10 minut przed biegiem i poszukać w naszych folderach kilka utworów, których już dawno nie słuchaliśmy a które dobrze nam się z czymś kojarzą- z wakacjami, z ładną pogodą itd. Zapewniam, że humor nam się poprawi a chęć do treningu sięgnie zenitu!

Bieganie z kompanem

Tu chyba nie muszę zbyt wiele tłumaczyć. Czas leci dwa razy szybciej, wzrasta chęć rywalizacji i bijemy swoje dotychczasowe rekordy.

Trening w nocy

W godzinach wieczornych biega mi się najlepiej ze względu na niskie temperatury. Dodatkowo nasza okolica wygląda całkiem inaczej więc to jest też świetne urozmaicenie. 

Trening na bieżni

Jak interwały to tylko na bieżni, najlepiej po treningu siłowym. Uwielbiam to uczucie ,,dobicia się" na koniec dnia. Mam wtedy uczucie, że wykonałam plan na 100 %. 

Sprinty na bieżni pod górkę

Moje ostatnie odkrycie, jestem w nich totalnie zakochana. Nic nie jest mnie w stanie tak wymęczyć jak sprinty. Zawsze ustawiam maksymalne nachylenie i robię interwały 45 sekund/45 sekund odpoczynku. 

Marsz na bieżni pod górkę

Wykonuję go najczęściej po leg day, gdy nie mam ani krzty siły na interwały. Taki trening świetnie działa na mięśnie pośladkowe dlatego też jest idealny po treningu nóg. 

Spinning


W domu mam rowerek spinningowy więc mogę sobie pozwolić na trening gdy tylko mam na to ochotę. Najczęściej robię na nim interwały 30 sekund- z dużym obciążeniem/40 sekund odpoczynku z średnim obciążeniem. Taki trening na prawdę może dać niezły wycisk, dodatkowo ładnie kształtuje mięśnie czworogłowe ud.

Jazda na rowerze w terenie


Jak tylko mam więcej czasu to wybieram się na dłuższe przejażdżki na rowerze (około 20-30 km). Pokonuję je raczej spokojnym tempem.

Jak widzicie trening aerobowy nie musi zawsze tak samo wyglądać. Istnieją też inne alternatywy takie jak: treningi wytrzymałościowe lub HIIT'y na youtube. Warto znaleźć coś co będzie nam sprawiało przyjemność i nie będzie tylko przykrym obowiązkiem.




7 komentarze:

Kate at: 2 września 2013 17:40 pisze...

Zazdroszczę biegania po wiejskich dróżkach! Ja w dużym mieście mogę sobie jedynie dobiec ok 6km to lasko-parku, ale biorąc pod uwagę fakt, że biegam o 6 rano i mam ok 1h na wykonanie treningu (potem trzeba uciekać do szpitala) to mało mi to pomaga :/

setterka at: 2 września 2013 17:52 pisze...

Mimo że już o tym pisałyśmy fajnie że wstawiłaś to tutaj:)

No a wiejskie dróżki rzeczywiście są świetną alternatywą dla miejskich ulic:)

Alicja FitBody at: 2 września 2013 18:28 pisze...

swietny tekst, moc alternatyw dla wybrednych, ja biegac na zewnatrz na lubie z jakiegos powodu, ale na biezni, jak najbardziej :)

Anonimowy at: 4 września 2013 11:45 pisze...

Biegowe ćwiczenia eksplozywne w lesie to coś co z ukochanym lubimy najbardziej poza siłownią ;) Mamy szczęście, że w tej zabetonowanej Warszawie mieszkamy na Kabatach 10 minut od Lasu ;)
My dodajemy jeszcze basen, a w dzień regeneracji, żeby nie oglądać cały dzień serialu albo nie siedzieć w książkach czy jak to mój ukochany na chwilę oderwać się od pogłębiania swojej trenerskiej wiedzy (chociaż to wychodzi zawsze z korzyścią), idziemy na długi spacer z Kabat nad Dolinkę Służewiecką ;)

Karolina Kołodziej at: 4 września 2013 17:31 pisze...

Masz rację, ciągłe te same aeroby po jakimś czasie stają się nudne. Niestety taka nuda zbliża się do mnie wielkimi krokami...
Coraz to powazniej zastanawiam się nad zakupem roweru stacjonarnego- bez problemu będę mogła z samego rana kręcić aeroby :))

Anonimowy at: 12 maja 2014 12:10 pisze...

Dziewczyna ze stali :) podziwiam Cię, przede wszystkim za to, że nie boisz się wyzwań, ciężko ćwiczysz i osiągasz wspaniałe rezultaty. Gratuluję :)
A teraz małe pytanko - zwróciłam uwagę na Twoje buty, mogłabyś pokusić się o wyjawienie gdzie je zakupiłaś ? :)

Olcia at: 5 sierpnia 2016 10:31 pisze...

Świetny rezultat. Gratuluje i życzę dalszych sukcesów.

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.